Powrót do przeglądu

MOZOM-analyse

MOZOM analizuje: Europejska ustawa o wolności mediów, wolność mediów czy strażnik platformy?

Type: Analyse Autor: redakcja MOZOM.nl Published: 8 juli 2026 om 01:06 Report a correction
Obraz AI nowoczesnego europejskiego newsroomu z bramkami platform cyfrowych i abstrakcyjnymi kanałami informacyjnymi ilustrującymi europejską ustawę o wolności mediów i siłę platformy.
Źródło
Europese Commissie, EUR-Lex, Europees Parlement, EU-Handvest/FRA, ARTICLE 19/MFRR en EDRi
Tytuł MOZOM
MOZOM analizuje: Europejska ustawa o wolności mediów, wolność mediów czy strażnik platformy?
Oryginalny tytuł
Europejska ustawa o wolności mediów: wolność mediów, zabezpieczenia platform i ryzyko „gatekeeperstwa”.
Autor
redakcja MOZOM.nl
Data
8 juli 2026 om 01:06
Temat
MOZOM bada, czy europejska ustawa o wolności mediów chroni głównie wolność mediów, czy też może stworzyć nową warstwę strażnika, w której uznane media otrzymają większą ochronę platformy niż drobne głosy sprzeciwu.

Streszczenie oryginalnego tekstu

Europejska ustawa o wolności mediów, oficjalnie rozporządzenie (UE) 2024/1083, w dużej mierze obowiązuje od sierpnia 2025 r. Ustawa zobowiązuje państwa członkowskie UE do poszanowania niezależności redakcyjnej, bardziej niezależnej organizacji mediów publicznych, zwiększenia przejrzystości własności mediów, bardziej przejrzystej dystrybucji reklam państwowych i lepszej ochrony dziennikarzy przed presją i inwigilacją. Jednocześnie art. 18 wprowadza odrębną procedurę dla dostawców mediów na Bardzo Dużych Platformach Internetowych, czyli największych platformach internetowych w rozumieniu ustawy o usługach cyfrowych. Media, które zadeklarują, że spełniają warunki, takie jak niezależność redakcyjna, nadzór lub samoregulacja, przejrzystość własności i ludzka kontrola redakcyjna treści AI, otrzymają z wyprzedzeniem wyjaśnienie, 24-godzinny czas reakcji i priorytetowe rozpatrzenie reklamacji w przypadku zamierzonego usunięcia lub ograniczenia widoczności. Oficjalnie ma to chronić dziennikarstwo przed arbitralnością Big Techu. Pytanie MOZOM jest bardziej konkretne: czy będzie to sprawiedliwa tarcza dla wszystkich poważnych mediów, czy też brama, przez którą łatwiej będzie uzyskać dostęp w szczególności do mediów o ustalonej pozycji, legalnie zorganizowanych i już uznanych?

Badania źródłowe własne

MOZOM porównał głównie art. 18 rozporządzenia (UE) 2024/1083 z wytycznymi Komisji z dnia 6 lutego 2026 r. Jego własne ustalenia są konkretne: prawo pozwala dostawcom usług medialnych deklarować się jako dostawcy usług medialnych oferujących bardzo duże platformy internetowe. W tym celu muszą między innymi zadeklarować, że przestrzegają art. 6 ust. 1, są redakcyjnie niezależni od państw członkowskich, partii politycznych i państw trzecich, podlegają nadzorowi lub uznanej samoregulacji, zlecają ludzką kontrolę treści sztucznej inteligencji oraz podają prawne dane kontaktowe. Platforma musi następnie z wyprzedzeniem podać powody, jeśli chce usunąć treści lub ograniczyć widoczność, a dostawca mediów ma zwykle 24 godziny na udzielenie odpowiedzi. Nie jest to merytoryczne prawo do publikacji i nie gwarantuje rankingu, ale jest to lepsza sytuacja prawna niż zwykli użytkownicy. Warstwa MOZOM: każdy, kto ma już redakcję, prawników, relację nadzorczą, standardy zawodowe i status instytucjonalny, może przejść przez tę bramę łatwiej niż mały alternatywny wydawca lub dziennikarz obywatelski.

Uderzające w tym przesłaniu

Słowo „wolność” robi tutaj ogromną robotę. Ustawa chroni media przed presją polityczną, ale jednocześnie buduje nowe definicje mediów profesjonalnych, nadzoru, własności, samoregulacji i ochrony platform. To zmienia dyskusję z pytania „czy możesz publikować?” na „czy otrzymasz instytucjonalną ochronę i widoczność, jeśli platformy zainterweniują?”. To cichsza forma władzy, ale nie mniej ważna.

Mniej widoczny kontekst

Mniej widoczne jest to, że o wolności mediów decyduje się obecnie nie tylko w redakcjach. Decydują o tym także wyszukiwarki, media społecznościowe, systemy rekomendacji, reklama państwowa, kanały dotacji, procedury reklamacyjne i etykiety reputacyjne. Jeżeli przez lata uznane media były pozycjonowane dzięki finansowaniu publicznemu, oficjalnemu dostępowi, przewadze w rankingach i zaufaniu instytucjonalnemu, nowa ustawa o wolności mediów mogłaby w sposób niezamierzony umocnić ich pozycję. EMFA stara się właśnie przeciwdziałać takiemu przechwytywaniu, na przykład poprzez przejrzystość własności i reklamę państwową. Jednak to samo prawo może nadal pełnić rolę strażnika, jeśli małe głosy sprzeciwu nie otrzymają takiego samego prawnego i organizacyjnego dostępu do statusu mediów chronionych.

Możliwy przekaz za wiadomością

Możliwy komunikat jest taki, że UE za pomocą EMFA próbuje zareagować na rzeczywiste przechwytywanie informacji przez media. Ostrzejszy odczyt MOZOM: jeśli wcześniej ugruntowana sieć medialna stanie się duża i wiarygodna dzięki pieniądzom, reputacji i zasięgowi, późniejsza ustawa o wolności mediów może w sposób niezamierzony chronić tę pozycję, podczas gdy przeciwny biegun będzie miał mniej miejsca na platformę i mniej uprawnień proceduralnych. Nie udowodniono, że było to zamierzone, ale stwarza realne ryzyko w działaniu.

Neutralny wniosek

Neutralny wniosek: EMFA jest prawnie dozwolona jako zasada UE dotycząca wewnętrznego rynku mediów i jest zgodna z art. 11 Karty UE, ale jej wdrożenie decyduje o tym, czy rzeczywiście zapewnia pluralizm. Wniosek MOZOM: każdy, kto poważnie podchodzi do wolności mediów, musi nie tylko walczyć z propagandą państwową i arbitralnością Big Tech, ale także nie dopuścić, aby „uznane media” stały się nowym płotem wokół debaty publicznej.

Źródło:

Powiązane analizy